wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!!!!!!!!!!!

Hej!. Mam na imię Lara.Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chcę wam życzyć wszystkiego najlepszego,zdrowia,szczęścia i radości.No czyli tak w skrócie takie standardowe życzenia.Dziś opowiem wam jak to się stało,że spotkałam swój ulubiony zespół.Do dzieła!.
Był zwykły dzień,przed Wigilią jak zwykle przygotowania i różne inne rzeczy.O kurcze!. Miałam iść po lampki na choinkę.Ubrałam się w bardzo ciepłą kurtkę,założyłam buty i wyszłam w stronę sklepu.15 minut później byłam już przy drzwiach od sklepu.Nagle drzwi się otworzyły a ja dostałam w głowę i upadłam na ziemię.
-Ała!-powiedziałam trzymając się ręką za głowę
-Przepraszam nie zauważyłem cię-powiedział Onew.
Co?.Onew!. Co on tutaj robi?!. Nie tam,to wszystko przez ten ból głowy.Wydaje mi się jak nic.
-Naprawdę cię przepraszam,jestem niezdarą-powiedział.
-Tak zgadzam się.Ała- odpowiedziałam.
Ej no ludzie to naprawdę Onew.No chyba,że zemdlałam,a teraz sobie śnię
-Jak masz na imię?-zapytał
-Lara a ty?-zapytałam,żeby się upewnić.
-Onew- odpowiedział.
A czyli jednak ze mną wszystko w porządku.
-Zabiorę cię do lekarza.Dobrze?-spytał.
-Jak chcesz-odpowiedziałam.
Onew od razu wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego samochodu.30 minut później byliśmy już pod pokojem lekarskim.
-Poczekaj pójdę po znajomego lekarza-powiedział i pobiegł.
                                                                   5 minut później
-Dzień Dobry-powiedział lekarz.
-Dzień Dobry-odpowiedziałam.
-Chodź ze mną to cię zbadam-powiedział.
-A ja też mogę iść z wami?-zapytał Onew
-Po co?. Poczekaj tu-odpowiedziałam i poszłam za lekarzem.
                                                                10 minut później
-I co?-spytał Onew.
-Wszystko w porządku-odpowiedziałam.
'' Kurde nie mogę jej tak wypuścić,muszę coś wymyślić,żeby pojechała ze mną do dormu.Podoba mi się i potrzebuje czasu,żeby się do mnie przekonała.Hmmmm......Co tu zrobić?. O już wiem " - rozmyślał Onew.
-Nie wierzę ci,pójdę porozmawiać z lekarzem-powiedział i poszedł.
                                                                5 minut później
-No i czemu kłamiesz!. Lekarz kazał ci odpoczywać-powiedział Onew.
-Że co?!. Mi tego nie powiedział-odpowiedziałam.
-Może zapomniał.Tak więc ma się tobą kto zająć,żebyś się nie przemęczała?-zapytał
-Nie ale............-nie skończyłam,ponieważ od razu przerwał mi Onew.
-Żadne ale.Jedziesz do mojego dormu- powiedział i zaciągnął mnie w stronę samochodu.
                                                                  Godzinę później
 Razem z Onew'em zajechaliśmy pod mój dom po kilka rzeczy a potem od razu pojechaliśmy do dormu Shinee.Parę minut później weszliśmy do dormu.
-Onew to ty?. Jeśli tak to twoje kurczaki leżą na stole-krzyknął któryś z chłopaków.
-O kurczaki.Mniam-powiedział Onew.
Kurde co się tu dzieje?. Czuję się jak w jakimś cyrku.Gdy stałam w drzwiach podszedł do mnie Taemin.
-Ej hyung a to kto?- spytał.
-A to Lara-odpowiedział Onew i znowu zajął się kubełkiem pełnym kurczaków.
-Hej Lara-powiedział Taemin.
-Hej-odpowiedziałam.
-Czemu tak stoisz?. Usiądź na fotelu-powiedział.
Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam.
-O a to kto?- spytał Key.
-Jestem Lara-odpowiedziałam.
-Skąd ta dziewczyna się tu wzięła?- zapytał Minho
-Po pierwsze z tego co słyszałem jest to Lara a po drugie no właśnie jak się tu znalazłaś? - powiedział Junghyun.
-Yyyyy no to tak w skrócie to Onew walnął mnie drzwiami-odpowiedziałam.
-Aaaaaaaaa to wszystko jasne-powiedział Minho.
-Ej może pomożesz nam ubrać choinkę?-spytał Key.
-No jasne-odpowiedziałam.
-To poczekaj tu chwilę my zniesiemy kilka rzeczy pudła ze strychu-oznajmił Taemin.
10 minut później wszystkie pudła były już zniesione.Od razu zaczęliśmy przystrajać choinkę.Była masa zabawy śmialiśmy się i wygłupialiśmy.Uwielbiam przystrajać choinkę!.
-Chodź ze mną-powiedział Onew  i złapał mnie za rękę.Parę minut później byliśmy przed drzwiami do jakiegoś pokoju.
Gdy weszliśmy do pokoju zobaczyłam piękne obrazy.
-Teraz to twój pokój-powiedział i podał mi walizkę z moimi rzeczami.
Jeszcze przez chwilę rozglądałam się po pokoju gdy nagle Onew  zaczął coś do mnie mówić
-Nie pójdziesz stąd dopóki nie będziesz w pełni sił-powiedział i mnie przytulił.
Po chwili oderwaliśmy się od siebie.Ja położyłam się na łóżku a Onew od razu poszedł.
                                                                    W tym samym czasie
-Onew ty zawsze wpadasz na fajne dziewczyny-powiedział Taemin.
-A tak w ogóle to co ona tutaj robi?. Lekarzem nie jestem,ale od lekkiego uderzenia w głowę nie trzeba odpoczywać-powiedział Minho.
-No dobra masz rację.Ona jest tutaj,ponieważ chcę żeby się we mnie zakochała-powiedział Onew
                                                                 W tym samym czasie
O kurczę muszę iść po prezenty dla chłopaków dobrze,że dziś sklepy są otwarte do później godziny.Wzięłam torbę ze stolika,założyłam kurtkę i poszłam po buty.Kilka minut później gdy przechodziłam korytarzem zobaczyłam w kuchni chłopaków.
-Ej gdzie idziesz?-spytał Jonghyun.
-Przejść się-odpowiedziałam i poszłam w stronę drzwi wyjściowych.Założyłam buty i wyszłam.
                                                                          Kilka godzin później
Gdy wróciłam do dormu Shinee'a była bardzo późna godzina.Położyłam prezenty pod choinką i udałam się w stronę swojego pokoju.Gdy byłam w pokoju wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.Parę minut później wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju spać.
                                                                          Następnego dnia
-Lara wstawaj,wstawaj-powiedział Taemin.
-Co się dzieje?. Ja chcę spać!-powiedziałam i przekręciłam się na drugi bok.
-Wstawaj-powiedział.
Nic nie odpowiedziałam tylko odkręciłam się w stronę Taemin'a i wtedy okazało się,że mądre maknae położyło się do mnie na łóżko.
-Wypad z mojego łóżka-krzyknęłam i popchnęłam Taemina'a,że aż zleciał z łóżka.
Gdy Taemin siedział na podłodze to powiedział.
-No weź wstawaj.Proszę.
Udałam,że go nie słucham,wtuliłam się w poduszkę i chciałam iść spać.Nagle położył się na mnie i zaczął łaskotać.
-Dobra przestań już wstaję-powiedziałam a potem znowu zaczęłam się śmiać.
-Wiesz chciałem ci coś powiedzieć-oznajmił.
-Co?- spytałam.
Nie zdążył odpowiedzieć,ponieważ do pokoju wpadł Onew,złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.Kilka minut później znaleźliśmy się w salonie.
-Popatrz w górę-powiedział.
-Po co?-spytałam.
-No spójrz-odpowiedział.
Nic nie powiedziała tylko popatrzyłam w stronę mojego pokoju.Przed drzwiami stał smutny Taemin.Hmmmmm.............ciekawe co chciał mi powiedzieć?. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Onew'a.
-Lara proszę cię spójrz w górę-powiedział.
Gdy spojrzałam w górę moim oczom ukazała się jemioła.Chwilę później spojrzałam na Onew'a i spytałam.
-I co teraz?
-To-odpowiedział a potem od razu mnie pocałował.
Kilka sekund później odsunęliśmy się od siebie a ja od razu spojrzałam w stronę mojego pokoju gdzie wcześniej stał Taemin.No właśnie wcześniej stał teraz go nie było.Momentalnie pobiegłam do pokoju,ubrałam się a potem w pośpiechu wyszłam.Po kilku godzinach znalazłam go siedzącego na przystanku autobusowym.Usiadłam obok niego a on złapał mnie za rękę i powiedział
-Przepraszam,że tak wyszedłem i nic nie powiedziałem.
-Nic się nie stało,ale nigdy więcej tak nie rób-odpowiedziałam.
-Jasne nie ma sprawy-powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-Co chciałeś mi powiedzieć?- spytałam.
-Powiem ci ale dopiero podczas spaceru-odpowiedział i pociągnął mnie za sobą.
Gdy tak sobie spacerowaliśmy trzymając się za rękę w pewnym momencie Taemin przystanął,odwrócił się w moją stronę i powiedział.
-No tak ,więc wtedy chciałem ci powiedzieć,że cię bardzo lubie-powiedział
-Naprawdę ci się podobam?-spytałam.
-Tak i dlatego mam do ciebie pytanie-odpowiedział.
-Jakie?-spytałam.
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał.
 Po chwili odpowiedziałam,że się zgadzam a parę sekund później Taemin mnie pocałował.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie!. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chce wam życzyć:zdrowych.pogodnych,spokojnych, radosnych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku.:),Mam nadzieje,że opowiadanie się wam podoba oraz jak zwykle w komentarzach możecie pisać z kim mam napisać kolejne opowiadanie.     Adminka Neko:P

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 2: Szczęście nie wybiera, to samo pech.

   Nawet nie wiecie, jak trudne jest bycie trainee w YG. Teraz mam bardziej napięty harmonogram, niż kiedy pracowałam. Na szczęście moje treningi mają trwać tylko 2 miesiące. Swoją drogą minął już miesiąc. Seungri z Minzy przekonali Papa Yanga, że noir ma sensu abym trenowała dłużej. Oboje uważają że jestem zbyt dobrym wokalem. Papa Yang uważa, że powinnam wziąć się za rap, dlatego mój harmonogram wygląda tak, a nie inaczej. Oto jak wygląda mój dzień.
6:00 - Pobudka i czas na ogarnięcie się.
6:30 - Bieganie z Seungrim (muszę kształtować formę i sylwetkę).
7:30 - Powrót do domu, prysznic i szybko do wytwórni.
8:00 - Lekcje tańca z Taeyangiem.
10:00 - Lekcje rapu z TOPem.
12:00 - Obiad (zazwyczaj z Seungrim).
13:00 - Lekcje śpiewu z Dasungiem.
15:00 - Przerwa na oddychanie i wszystko inne (o tej porze zazwyczaj ukrywam się gdzieś w wytwórni i sobie śpię).
16:00 - Kolejne lekcje śpiewu, tym razem z Taeyangiem.
18:00 - Kolacja z Seungrim (nie raz przyłącza się do nas jeszcze Taeyang).
19:00 - Lekcje komponowania z G-Dragonem.
20:00 - Siłownia (zależnie od dnia tygodnia ćwiczy ze mną ktoś inny).
22:00 - Spotkanie z Papa Gangiem. Na tych spotkaniach pokazuje mu swoje wyniki z ostatnich zajęć, a on decyduje , co jeszcze mam przećwiczyć itp.
24:00 - Powrót do domu.
I tak od poniedziałku do piątku (w soboty i niedzielę jeżdżę nagrywać programy lub występuje gdzieś jako tancerka).
   Dzisiejszy dzień nie różni się niczym od poprzedniego, z tym wyjątkiem że moja drzemka, którą zawsze mam o 15, troszkę się przedłużyła. Jest 16:30, a ja biegam po całej wytwórni w poszukiwaniu Taeyanga, bo zaspałam na lekcje śpiewu. o raju! Zapomniałam wam jeszcze wspomnieć, jak to się stało że jeden z najpopularniejszych zespołów w Korei mnie wszystkiego uczy. Otóż Seungri, jak tylko się dowiedział, że jestem dawną znajomą Monzy, obiecał jej, że będzie się mną opiekował. Niestety lub stery postanowił zostać moim managerem i namówił całe Big Bang, aby pomogli mu mnie promować, ale nie rozczulajmy się już nad tym potem wam resztę wyjaśnię, teraz muszę szukać Taeyanga. Właśnie przebiegam już chyba po raz setny przez hol główny YG. Jest tu zadziwiająco dużo ludzi dzisiaj. Mijam ich wszystkich.
- Cora! - ktoś w tłumie krzyczy moje imię.
Zatrzymuje się i odwracam. Wzrokiem szukam osoby, która mnie wolała. Moim oczom ukazuje się machający do mnie TOP. Podbiega i staje naprzeciw mnie z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Hmm... Chciałeś coś? Bo widzisz... Trochę się śpieszę.
- A tak... - zaczyna, jakby dopiero się ocknął, wygląda na to że wyrwałam go z zamyślenia. - Taeyang kazał  ci przekazać, że chwilę się spóźni, bo ma coś do załatwienia. Mam iść z tobą do studia nagraniowego nr. 6 i tam mamy na niego poczekać.
- Ok to chodźmy.
Odwracam się na pięcie i ruszam w kierunku studia. TOP łapie mnie za nadgarstek, zmuszając tym samym  do zatrzymania się.
- Co tym razem? - pytam, odwracając się w jego stronę.
- To studio jest w drugą stronę.
Czuję, że się rumieniec, więc szybko go wymijam z zamiarem poszukania studia. Niestety nie dane jest mi zrobienie choć jednego kroku, bo zapomniałam, że TOP nadal trzyma moją rękę. Ponownie odwracam się w jego stronę i unoszą pytająco brwi do góry.
- Ja cię zaprowadza, w końcu mamy razem czekać na Taeyanga - oświadcza swoim niskim głosem.
- A puścisz moją rękę? - pytam z nadzieją w głosie.
- Po co? - pyta zdziwiony. - Jeszcze się zgubisz i co ja wtedy zrobię?
Wzdycham cicho. Poddaje się z tym człowiekiem nie da się normalnie rozmawiać. Ciekawe co takiego Taeyang wymyślił, że aż TOP się pofatygował na moje lekcje. W milczeniu idę z TOPem (za rękę). Mijamy dużo ludzi z YG i każdy się nam przygląda, a ten idiota szczerzy zęby.Drogi Papa Gangu, czemu mnie tak karzesz? Byłam grzeczna, więc czemu muszę spędzać tyle czasu z TOPem?
   Mijamy właśnie jedną z sal prób i nagle rozlega się krzyk dziecka.
- Wujek TOP! Wujek TOP!
TOP automatycznie się zatrzymuje, a co za tym idzie ja też. Podbiega do nas Haru, a za nią całe Winner. Haru staje naprzeciw  mnie i TOPa i uważnie mierzy nas spojrzeniem. W końcu zadaje nam pytanie, które zwała mnie z nóg.
- Jesteście małżeństwem? - pyta, a jej czarne oczka błyszczą dziwnym blaskiem.
Chłopaki z Winner wybuchają śmiechem, a TOP uśmiecha się pobłażliwie do małej.
- Nie jesteśmy, ale kto wie... - urywa, bo właśnie oberwał ode mnie kopniaka w nogę.
- A będziecie mieli dzieci? - Haru nie odpuszcza. - Bo taty nie ma, a ja nie mam się z kim bawić. - Tłumaczy patrząc w podłogę.
Właśnie zrobiło mi się jej szkoda, nie za bardzo wiem co zrobić. Zaryzykuję.
- Wiesz Haru... - zaczynam, a jej czarne oczka ponownie patrzą na mnie. - Znam kogoś z kim mogłabyś się pojawia.
- Naprawdę - pyta z entuzjazmem.
- Tak, nazywa się Jia i jeśli chcesz to przyprowadza ją jutro do wytwórni.
Baru kiwa głową, co oznacza że moja propozycja przypadła jej do gustu. Seungyoon uśmiecha się do mnie i podchodzi do Baru, a ta łapie go za rękę.
- Widzisz Haru - zaczyna. - Jutro się pobawisz, a teraz trzeba zostawić Core i TOPa, bo mają dużo spraw do załatwienia. - Haru jakby rozumiejąc o co chodzi odwraca się na pięcie i rusza przed siebie.
- Idziemy szukać taty - oznajmia mi i macha nam na pożegnanie.
Biedne dziecko, a ja jeszcze biedniejsze. Wzdycham, a TOP ciągnie mnie za rękę, abym poszła za nim.
    Po 10 minutach jesteśmy wreszcie w studiu nagraniowym. Niestety okazuje się, że Taeyang już tam jest i czeka na nas zniecierpliwiony. Kiedy stajemy przed nim, on zdziwiony przygląda się naszym dłoniom. Speszona puszczam dłoń TOPa. To dziwne, ale Taeyang budzi we mnie taki respekt, że peszy mnie samo przebywanie z nim w jednym pomieszczeniu. Cieszę się że nie było go na moim przesłuchaniu, bo poszłoby mi fatalnie. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Taeyanga.
- Jest już prawie 17, co wy robiliście tyle czasu?!
Nie jest dobrze wściekł się.
- Haru nas zatrzymała - wyjaśnia rozbawiony TOP.
Taeyang wzdycha, ten argument musiał go udobruchać.
- Mówiłeś jej już? - Zwraca się do TOPa.
- Jeszcze nie.
- O czym miał mi powiedzieć? - pytam.
- Papa Yang zadecydował, że w przyszłym roku zadebiutujesz, więc od dziś zaczynamy nagrywanie twojej płyty - wyjaśnia Taeyang.
Stoję tam oniemiała i zastanawiam się czy aby nie śnie. Nagle odzywa się TOP.
- Twoja debiutancka piosenka będzie ze mną - oznajmia uśmiechając się w moją stronę.
- Do końca dzisiejszego dnia masz wolne od zajęć z harmonogramu, zamiast tego będziesz nagrywała piosenkę - wyjaśnia Taeyang. - Seungri wpadnie później z kolacja dla ciebie, a kiedy skończymy odwodzie cię do domu - kończąc wręcza mi tekst piosenki.
Przerzucam kartki czytając tekst. Oświadczam wam wszem i wobec, że nie trzeba być geniuszem, żeby się skapnąć, że jest to piosenka o miłości. Tak dokładnie to opowiada o miłości niemożliwej. Chłopak kocha dziewczynę bezgranicznie, ale ona ma pewną tajemnicę przez którą nie mogą być razem. Odrywam wzrok od kartek i patrzę na Taeyanga.
- Kto pisał tą piosenkę? - pytam.
- Ja - odzywa się czyjś głos za mną.
Odwracam się i okazuje się, że za mną stał nie kto inny tylko G-Dragon.
- Czyżby ci się nie spodobała? - pyta opierając się o futrynę.
- Jest świetna - mówię z pełnym entuzjazmem. - Jestem tylko ciekawa jaką tajemnice ma ta dziewczyna.
- Jeśli o to chodzi - zaczyna idąc w moją stronę. - To dziewczynie został tydzień życia. Jest nieuleczalnie chora i nie chce robić chłopakowi nadziei. Dowiesz się więcej, jak będziemy nagrywali teledysk najdalej za tydzień. A tera łap tekst, włazisz za szybę, zakładasz słuchawki i wiesz co robić.
Uśmiecham się. Przez chwilę myślałam, że w wytwórni dowiedzieli się o mojej małej tajemnicy, ale szczęście się do mnie znowu uśmiechnęło.
   O 20:00 wpadł do nas Seungri z kolacja dla wszystkich. Powiadomił mnie, że Daesung też chciał wpaść zobaczyć, jak nam idzie, ale musi przygotowywać się do jakiegoś większego projektu i Papa Yang mu zabronił.
    Ogólnie rzecz biorąc nagrywanie poszło nam nieźle. TOP bardzo się starał, aby ta piosenka wyszła nam jak najlepiej. W końcu ma się ona znaleźć także na jego nowej płycie. G-Dragon dawał mi ciągle jakieś wskazówki, aby mój głos brzmiał lepiej i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Seungi starał się aby każdemu czas szybko zleciał i nikomu niczego nie brakowało. Jedynie Taeyang był dzisiaj trochę nie w sosie. Praktycznie się nie odzywał, nie raz tylko rzucił jakąś uwagę, że nie trafiam w nuty albo że mój głos nie brzmi tak dobrze, jak powinien. Nie raz mam wrażenie, że on mnie po prostu nie lubi. Zawsze jak oglądałam jakieś filmiki albo programy w których brał udział ro widziałam w nim osobę wiecznie uśmiechniętą, spokojną ale nadal uśmiechnięta. Teraz sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
     Jest 2 w nocy na dziś już skończyliśmy nagrywać. Żegnam się ze wszystkimi i razem z Seungerim wychodzi ze studia.
- Mam prośbę. Mógłbyś mnie podwieźć? - pytam. - Bo wiesz o tej porze autobusy już nie kursują.
- Jasne - odpowiada i uśmiecha się do mnie.
Trochę jeszcze gawędzimy o wszystkim i o niczym, idąc w stronę holu. Potem wychodzimy z YG i idziemy w kierunku parkingu. Kiedy już tam jesteśmy Seungri karze MO zamknąć oczy, na co ja niechętnie się zgadzam i łapie mnie za rękę.
- Gdzie mnie prowadzisz? - pytam.
- To niespodzianka.
Po przejściu kilku metrów Seungri pozwala mi otworzyć oczy. przede mną stoi czerwone porsche.
- O co chodziło z tą niespodzianką? - pytam.
- To ona - odpowiada wskazując na samochód.
- Nie rozumiem.
- Tu nie ma nic do rozumienia. To masz prezent dla ciebie z okazji debiutu - wyjaśnia.
- "Nasz" to znaczy kogo?
- Bóg Bang. Zrobiliśmy małą zrzutę i akurat starczyło na autko. Teraz będziesz miała czym dojeżdżać do wytwórni.
- Noe chce cie dołować - zaczynam i spuszczam głowę w dół - ale nie mam prawa jazdy.
- Ojoj - mówi lekko zasmucony. - To nic, mu będziemy cię wozić ja zacznę jako pierwszy.
Wygląda na to, że entuzjazm ,u powrócił. Oboje wsiadamy do auta i jedziemy w kierunku mojego mieszkania.
- Seungri? - zaczynam niepewnie.
- Hmm?
- Mam do ciebie pytanie... Mogę?
- Jasne pytaj o co tylko chcesz.
- Czy Taeyang mnie nie lubi?
- Czemu tak uważasz? - pyta zdziwiony.
- Bo przy mnie staje się dziwnie posępny.
- Wydaje ci się. On się o ciebie po prostu bardzo martwi. Taki już jest. Nigdy nie wiedział, jak się zachować przy dziewczynie. Kiedyś nawet uważał, że dziewczyny są straszne - zaśmiał się.
- Może i masz rację, ale to nie zmienia faktu, że się do boje.
- Musisz dać mu trochę czasu, aby się przed tobą otworzył. Z resztą niedługo macie nagrywać razem piosenkę.
- Naprawdę?
- Tak. Papa Yang zarządził, że nagrasz piosenkę z każdym z Big Bang.
Reszta drogi zleciała nam w względnej ciszy. Nie rozmawialiśmy już o Taeuangu. Seungri chwalił mi się swoim wkładem w mój debiut. Mówił ile to on Noe załatwił, ile to się nie natrudził, aby Papa Yang zdecydował o przygotowaniach do albumu. powiedział mi, że mam mieć w najbliższym czasie sesję do magazynu modowego. Wspomniał, że w przyszłym tygodniu czeka mnie występ z TOPem w Weekly Idol i że wezmą udział w jakiejś tam reklamie. Ogólnie mówił wszystko, co na managera przystało, a ja słuchałam. Może nie z pełnym zaangażowaniem, ale słuchałam. Często moje myśli odlatywały na inne tematy. Ostatnio wiele spraw nie daje mi spokoju. Mimo wszystko jestem wdzięczna Seungriemu, że się dla mnie tak stara.
   Wreszcie dojechaliśmy. Jesteśmy właśnie pod blokiem w którym mieszkam.
- Dzięki za wszystko - mówię i przytulam Seungriego.
- Nie ma za co - odpowiada. - Mógłbym do ciebie teraz wpaść. No wiesz... Nie byłem u ciebie od kiedy dostałaś się do YG.
- Może następnym razem - mówię.
- Nie no spoko - odpowiada wpuszczając głowę w dół, chyba zrobiło mu się trochę smutno. - To ja lecę . Jutro ktoś po ciebie przyjedzie i da ci nowy harmonogram. Ja lecę na tydzień do Japonii - wyjaśnia.
- Do zobaczenia.
Wchodzi do bloku, a Seungri odjeżdża. Nie mogłam go zaprosić do mieszkania, przecież nie wie że sama wychowuję rodzeństwo. Wchodzę po schodach i wreszcie stoję przed wejściem do mojego kochanego mieszkania. Naciskam klamkę i wchodzą. Na wejściu wita mnie Lee.
- Siostra... Musimy pogadać.
- Jutro, dzisiaj jest już późno. Jestem zmęczona - odpowiadam i zamykam za sobą drzwi.
- To nie może czekać do jutra - mówi poważnym głosem.
- Niby czemu nie może? Co jest tak ważne?
- Mama wróciła, siedzi w salonie - wyjaśnia.
Nie wracała od 2 miesięcy, a teraz kiedy wychodzą na prostą nagle się pojawia. Dobrze że Seungriego tu nie ma. Wzdycham i ruszam w kierunku salonu. Wygląda na to, że ten dzień się jeszcze dla mnie nie skończył.

niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 1: Oto jak zaczęła się moja wielka przygoda z Big Bang...

      Witaj! Mam do ciebie jedno zasadnicze pytanie... Co w swoim życiu przeżyłeś/łaś? Wiłaś/łeś czyjąś śmierć? Może wychowałeś/łaś się w domu dziecka? Twój tatuś lub mamusia nie był/była aniołkiem? A może żyłeś/łaś na bruku? Hmm...? Wiem, że to niegrzeczne pytać o takie rzeczy obcych ludzi, dlatego najpierw ja opowiem ci co przeżyłam.
       Nazywam się Cora i od dziecka jestem popychadłem. Mam piątkę młodszego rodzeństwa. Ojciec zostawił nas kiedy miałam 16 lat i musiałam zacząć harować na rodzinkę. Zastanawiacie się pewnie co z naszą matką. Otóż mamusia nie jest aniołkiem - chla ile wlezie, przepija alimenty i rzadko można zobaczyć ja trzeźwą. Jedyną osobą w której mam oparcie jest Luna - moja najlepsza przyjaciółka. Pracujemy w tym samym klubie, ona jest barmanką, ja kelnerką. Jest ode mnie o rok młodsza, ale jej też życie nie rozpieszcza. Rodzice po rozwodzie i oboje mają ją w poważaniu. Jej największe marzenie to zostać panią doktor, ma dziewczyna ambicje, co nie? Zero pomocy ze strony rodziny, aby je spełnić. Rozumiem, że mi nikt nie pomaga, ale jej? kiedy miała 17 lat rodzice wzięli rozwód i z dnia na dzień wywalili z domu. Była bez perspektyw, a ja idiotka jej współczułam i przygarnęłam pod dach (od tego czasu jesteśmy przyjaciółkami). Jest listopad, a ona stara się za wszelką cenę pogodzić studia i pracę. W dzień chodzi na te swoje wykłady, a w nocy haruje razem ze mną w barze. Póki co jakoś udaje jej się uciułać kasę na te durne studia, ale jak długo to potrwa? Wraca z pracy śpi 3 - 4 godziny i biegiem na wykłady. Najzabawniejsze jest to, że co rano wita mnie z tym swoim entuzjazmem i oznajmia, ze jeszcze trochę i to ona będzie utrzymywać nasze małe przedszkole. Póki co ja to robię. Wstaję o 5 rano i ogarniam dla wszystkich przydział drugiego śniadania do szkoły. Na szybko gotuję obiad i zostawiam Lee (najstarszemu z rodzeństwa, poza mną oczywiście, ma 14 lat) kartkę o której co i jak podgrzać. Idę do pracy na 6 rano i siedzę tam do 16 - pracuję w restauracji rodzinnej na zmywaku. Potem wracam odrabiam z: bliźniakami (Yoo i Loko - 12 lat), Katy (10 lat), i Jią (5 lat) lekcję. Jem na szybko obiad i o 18 jestem w klubie. Tam akurat pracuje tylko na pół etatu, więc o północy jestem w domciu, jeśli tak da się nazwać tą walącą się ruderę. Mieszkamy w starym siedmiopiętrowym bloku, na czwartym pietrze. Mamy dwa pokoje, salon, łazienkę i kuchnie. Może nie wydaję się to zbyt straszne, ale dla siedmiu osób (nieraz ośmiu - kiedy mamusia sobie o nas przypomni) to nie jest nic powalającego. Na szczęście mam zmysł przywódczy i udało mi się to jakoś ogarnąć, aby nikt nie cierpiał. Lee z bliźniakami śpią w jednym pokoju. Mają tam dwa łóżka: jedno zwykłe, drugie piętrowe (to oczywiście zajmują bliźniacy), biurko i szafę. Ja, Luna, Katy i Jia gnieździmy się w drugim pokoju. Mamy w nim dokładnie to samo co chłopcy z tą różnicą że u nas oba łóżka są piętrowe i cały pokój oblepiony jest plakatami. Należą one oczywiście do mnie. Mianowicie jestem wielką fanką YG - family. Kiedy miałam 16 lat miałam nawet zamiar pójść na przesłuchanie, ale następnego dnia zostałam głową rodziny i musiałam zrezygnować ze swoich wielkich planów, Za to mojej dawnej znajomej się udało, pewnie ją znacie, nazywa się Minzy. Razem uczyłyśmy się tańczyć, więc kiedy została członkinią 2NE1 miałam małą nadzieję, że choć trochę mi pomoże - od lat żadnych listów, wiadomości... nic. Nie ważnie. To już przeszłość
         Dziś jest 9 listopada - pierwszy, od kiedy zostałam głową rodziny, (oprócz świąt) mój dzień wolny - sobota. Jest godzina 10:05, właśnie zadzwonił mi budzik, a to oznacza że czas zrobić śniadanie dla przedszkola. Podnoszę się i uderzam głową o sufit - uroki spania na łóżku piętrowym. Rozglądam się po pokoju - Katy i Jii nie ma. Pewnie poszły do salonu na bajki. Dziwnie - Luny też nie ma. Przecież miała dziś nie mieć wykładów.
- Pewnie jej coś wypadło- mówię sama do siebie.
Schodzę z łóżka i podchodzę do szafy. Wyjmuję z niej stara, zniszczone jeansy i mój ulubiony czarny t-shirt z napisem "too fast to live too young to die".
        Wchodzę do kuchni i widzę tam całe moje domowe przedszkole.
-Wszystkiego najlepszego Cora - krzyczą wszyscy razem.
No tak prawie zapomniałam dzisiaj są moje 19 urodziny. uśmiecham się do wszystkich, a Jia podbiega do mnie i rzuca mi się na szyję. Wszyscy zaczynają śpiewać "sto lat", a Luna z tortem urodzinowym staje naprzeciw mnie.
- Wszystkiego najlepszego.
- Dzięki.
- Pomyśl życzenie - mówi posuwając mi pod nos tort z zapalonymi świeczkami.
W myślach wypowiadam życzenie i zdmuchuję świeczki. Podchodzi do mnie Lee.
- Siostra... Wiem, ze to nie najlepszy moment, ale tata przysłał list - mówiąc to spuszcza głowę w dół.
- Daj mi go - mówię.
- Jesteś pewna? - pyta, na co ja tylko kiwam głową.
Lee wyjmuje z tylnej kieszeni spodni lekko pomiętą kopertę i mi ją podaje. Łapię ja w rękę i otwieram. Wyjmuję list i nagle Jia łapie mnie za rękę.
- Przeczytaj na głos - mówi tym swoim piskliwym głosikiem.
Kręcę przecząco głowa i odwracam się na pięcie. wchodzę do łazienki i zamykam za sobą drzwi. Siadam na brzegu wanny i zaczynam  czytać. "Witaj córciu! Jak tam ci się życie układa? Słyszałem, że przyjęłaś pod dach kolejnego bękarta. Biedactwo. Musisz sama na nich wszystkich harować. Jak ja się cieszę że was zostawiłem. Mniejsza... Dziś są twoje urodzinki, wiec masz tutaj w kopercie kupon w totka ode mnie. Może chociaż raz dopisze ci szczęście...". Czuję jak łzy powoli cisną mi się do oczu. Nie mogę płakać. Jeśli ja się załamię, dzieciaki w nikim nie będą miały oparcia. Zgniatam list i ciskam nim w kąt łazienki. Zaglądam do koperty i wyciągam z niej kupon.
- A co mi tam. Szczęście nie wybiera - mówiąc to  składam kupon na pół i wkładam do tylnej kieszeni spodni.
Podchodzę do umywalki i ochlapuję twarz wodą.
- To będzie ciekawy dzień - mówię sama do siebie i wycieram twarz o ręcznik.
- Masz rację odzywa się głos Luny za drzwiami.
- Cora! Wyłaź z tej łazienki. Jest już 10:30 - wchodzi jej w słowo Yoo.
Naciskam klamkę i wychodzę z łazienki z uśmiechem na ustach - nie mogę im pokazać, że byłam smutna.
- Musisz się pośpieszyć - mówi z entuzjazmem Loko.
- Czemu? - pytam zdziwiona, - przecież mam dzisiaj wolne.
- No bo widzisz ... - zaczyna nieśmiało Jia.
- Umówiliśmy cię na przesłuchanie do YG - kończy za nią Lee.
- CO?! - patrzę na nich szczerze zdziwiona.
- Tylko się nie denerwuj - mówiąc to Luna staje naprzeciw mnie i kładzie mi ręce  na ramionach.
- Jak mam się nie denerwować?! Wiecie przecież, że nawet jeśli mnie przyjmą to nie będę mogła zostać trainee.
- Niby czemu nie? - uprzejmie pyta Lee.
- Bo wtedy musiałabym rzucić pracę, a tego nie mogę zrobić - wzdycham. - Skoro tak wam zależy to pójdę. W końcu mam dzień wolny, ale na nic więcej nie liczcie.
- Jej... ! - krzyczą wszyscy.
- to na którą to przesłuchanie? - pytam.
- Na 12 - odpowiada Luna. - A i jeszcze jedno. Kiedy cie zapisywałam spotkałam Minzy i ona osobiście poręczyła za ciebie, dlatego na twoje przesłuchanie mają wpaść: Papa Yang, G - Dragon, CL i Minzy. Resztę masz tutaj - mówiąc to wsuwa mi w dłoń mały świstek papieru.
Nawet na niego nie patrzę, od razu wsuwam go do kieszeni. Trochę zbiło mnie z tropu to, co Luna mówiła o Minzy. No nic było minęło, nie ma sensu do tego wracać.
- No dobra! A teraz mówcie mi, gdzie mój tort - mówiąc to entuzjastycznie klaszcze w dłonie.
    Wszyscy idziemy z powrotem do kuchni i jemy tam tort, popijamy kakao i śmiejemy się. Nie pamiętam kiedy ostatnio byliśmy wszyscy tak szczęśliwi. To dziwne, ale czuje że dziś coś w moim życiu się zmieni. Mam tylko nadzieję, że na lepsze.

   Jest 12, a ja wraz z całym przedszkolem stoję pod wejściem do gmachu YG. Biorę głęboki oddech, a rozpromieniona Jia łapie mnie za rękę.
- Nie martw się Cora będzie dobrze - mówi tym swoim słodkim głosem, a ja wiem, ze ma racje.
Uśmiecham się do niej i wszyscy razem wchodzimy do środka. Może i nie zostanę trainee, ale będę wiedział, co by się stało gdybym wtedy spróbowała. Podchodzimy do recepcji. Wyjmuję ze spodni kartkę, którą dostałam od Luny i podaję ja recepcjonistce. Ona uśmiecha się do mnie.
- Spóźniłaś się 5 minut - zaczyna, a ja czuje ze ulatuje ze mnie cały mój entuzjazm - ale to nic. Oni nie mogą tam z tobą wejść, muszą zaczekać tutaj - dodaje wskazując na moje male przedszkole.
 
5 minut później.
  Stoję sobie właśnie, jak ostatnia idiotka pod studiem i zastanawiam się czy wejść. Nagle wpada mi do głowy nikczemny pomysł, aby wziąć dupę w troki i spadać stąd zanim ktoś się zorientuje, że w ogóle tu jestem. Obracam się na piecie z zamiarem zmykania gdzie pieprz rośnie i ni stąd ni zowąd wpadam na coś twardego. Podnoszę głowę do góry i okazuje się, że wpadłam na kogoś na kogo wcale wpadać nie powinnam mianowicie TOPa z Big Bang.
- Najmocniej przepraszam - mówię z nadzieją ze nie jest zły.
- Nic się nie stało - odpowiada. - Też cię nie zauważyłem.
Oddycham z ulgą i usiłuję go minąć, ale niestety mi się to nie udaje, gdyż w ostatniej chwili TOP łapie mnie za rękę.
- Ty pewnie jesteś Cora... - zaczyna niepewnie, a ja głupia kiwam głową. - Uff... Znalazłem cię. Kim mówiła, że dopiero przyszłaś i kazała sprawdzić czy się tu nie zgubiłaś - wypowiadając ostatnie zdanie otwiera na oścież drzwi do studia i wpycha mnie do środka.
Teraz już nie ma odwrotu.
- Cora, tak? - odzywa się znajomy głos w rogu studia.
Odruchowo patrzę w tamtą stronę i mój wzrok natrafia na wzrok Minzy. Uśmiecha się do mnie, a ja odwracam wzrok. Rozglądam się po studiu i okazuje się, że jest tu trochę więcej osób niż wcześniej mówiła Luna. Wygląda na to, że Seungri, TOP, Dara i B.I też chcieli zobaczyć mój nieudolny występ. Trochę się tu ciasno zrobiło. Głos zabiera Papa Yang.
- Jaką piosenkę wybrałaś na przesłuchanie? - pyta.
- "Eyes, nose, lips" - Taeyang - odpowiadam niepewnie.
- Wejdź tam - mówi wskazując na pomieszczenie za szybą.
- Załóż słuchawki i wyluzuj się. Zaraz puszczę ci podkład - kończy za Papa Yanga G-Dragon..
- Nagramy twój śpiew i jeśli nam się spodoba to do ciebie zadzwonimy - wyjaśnia CL.
   powoli wchodzę do pomieszczenia i stają przy mikrofonie. Zakładam słuchawki na uszy i się uspokoić łomoczące serce. W słuchawkach rozbrzmiewa melodia "Eyes, nose, lips". Teraz już nie ma odwrotu. Zamykam oczy i zaczynam śpiewać - teraz jest mój moment.

  Po skończonym nagraniu wracam wraz z kochanym przedszkolem do domu i reszta dnia zlatuje mi raczej bez żadnych nowości. Mam jedyny dzień wolny, więc ogarniam dom. Sprzątam i ścieram kurze, odkurzam, robię pranie, gotuję obiad, prasuje i wiele więcej - innymi słowy robię wszystko to na co nie mam zazwyczaj czasu.
  O 20:00 wreszcie mam wolne, wszystko ogarnęłam. Sięgam do tylnej kieszeni spodni i wyjmuję z niej kupon od "tatusia". Wzdycham i ruszam w kierunku salonu. Siadam na fotelu i odpalam kanał, na którym  wyświetlane jest dzisiejsze losowanie. Na początku losowane są numery kuponów, do których właścicieli trafią małe nagrody. Losowanie za losowaniem i już tracę nadzieję, ze cokolwiek wygram. Kiedy mam już zamiar wyłączyć telewizor i pójść spać, okazuje się że zostało ostatnie losowanie, chodzi o nagrodę główną. 16 milionów dolarów. Patrzę na kupon i w myślach czytam jego numer. Nagle okazuje się, że to ten numer wygrał. Nie wierzę własnym uszom, ponownie patrzę na kupon i okazuje się że wygrałam 16 milionów dolarów.

 Tydzień później...    
Nawet nie wiecie jak taka wygrana może odmienić czyjś los. Pierwsze co zrobiłam po otrzymaniu pieniędzy z wygranej to kupiłam nam nowe, większe mieszkanie w centrum Seulu. Następnie zabrałam dzieciaki na porządne zakupy w końcu szykuje się zima, a nie mogą już chodzić w tych starych ciuchach. Nie chcę już więcej słuchać o tym, jak inne dzieci się z nich śmieją. Niewątpliwie najważniejszym moim posunięciem było rzucenie pracy i ułożenie planu oszczędnościowego, takiego abym mogła z tej kasy utrzymać dzieciaki do póki ostatnie z nich nie będzie pełnoletnie. Nie mogę przecież przepuścić całej kasy w tydzień, co to to nie. próbowałam nawet przekonać Lunę, aby i ona rzuciła prace , ale powiedziała że wystarczająco dużo dla niej zrobiłam i że woli sama zapracować a swoje studia. Póki co się poddałam, ale spróbuję jeszcze kiedyś, w końcu mi ulegnie.
   Ostatnio dzwonił nawet telefon z YG. Niestety się nie dostałam, ale cóż przecież nie wszystkie marzenia się spełniają.
 
 Kolejny tydzień później...
  Zaczynam mieć już dość tego siedzenia w domu. luny praktycznie nie ma w domu, tuła się między pracą a uniwersytetem i przez to wcale się nie widujemy. Nadal próbuję ją przekonać żeby rzuciła pracę, niestety bez skutku. Dzieciaki chodzą do szkoły, a kiedy wracają odrabiają lekcje, bawią się i idą spać. Czuję się taka samotna, jak nigdy dotąd. ostatnio nawet zaczęłam szukać pracy, ale to na nic, bo żeby zarabiać na rodzinę musiałam rzucić szkołę i nie mam żadnego wykształcenia. Wcześniej udało mi się znaleźć pracę, bo ludzie się nade mną litowali, ale teraz nie potrzebuję już litości. Siedzę sobie właśnie na kanapie w salonie i użalam się nad sobą wcinając nutelle. Nagle rozbrzmiewa dźwięk dzwonka. Patrze na zegarek - 20:00. dzieci siedzą u siebie, a Luna jeszcze nie powinna wracać z pracy. Znowu słychać dzwonek. Wzdycham i ruszam w kierunku drzwi.
- Ciekawe kto to może być o tej porze...
Otwieram drzwi i moim oczom ukazuje się Seungri oparty o framugę drzwi.
- No cześć - mówi, a ja  osłupiała patrze na niego jak na ducha.
- Nie żeby coś, ale co ty tutaj robisz? - pytam.
- No bo widzisz... Ostatnio nasza recepcjonistka się pomyliła i dzwoniąc do ciebie powiedziała ci, że się nie dostałaś. Prawda jest taka, ze ostatnio na przesłuchaniu była laska, która nazywa się tak samo jak ty i to ona się nie dostała.
Patrzę na niego unosząc pytająco brwi do góry i zastanawiam się czy ta samotność nie przyprawia mnie przypadkiem o halucynacje.
- Witamy w YG!!! - krzyczy i z uśmiechem rzuca mi się na szyję, a ja oniemiała stoję jak słup soli.
Oto jak zaczyna się moja przygoda z Big Bang.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie ukrywam, że mam szczerą nadzieję, że rozdział 1 przypadł wam do gustu. Tradycyjnie w komentarzach piszcie co o tym sądzicie i zaproponujcie z kim mogę napisać kolejny rozdział.

                                                                                        Kaze

sobota, 6 grudnia 2014

Czy to możliwe?

Sto lat.Sto lat niech żyje żyje nam.Niech żyje nam.A kto Yoko.Witajcie tak jak już na pewno słyszeliście mam na imię Yoko i mam dziś 18 urodziny.Niestety w ten wesoły dzień będę musiała ich wszystkich zasmucić.
-Mamo-powiedziałam
- Tak,co chcesz?-spytała.
- Muszę wam coś powiedzieć-odpowiedziałam.
- Co?- spytała mama
- Chcę dziś wyjechać z ciocią do centrum naszego kraju czyli do Seulu-powiedziałam.
- Jak to?.Ale dziś w twoje urodziny?-spytała
- Tak mamo to ostatnia szansa na wybicie się w jakiejś wytwórni-odpowiedziałam.
- Dobrze zgadzam się-powiedziała.
- Dziękuje-powiedziałam.
- To skoro masz ze mną jechać to musisz już iść się pakować bo za 2 godziny wyjeżdżamy-powiedziała ciocia.
- Dobrze-powiedziałam i w pośpiechu  pobiegłam się pakować.Po godzinie byłam już spakowana.Jak na mnie to szybko mi poszło hmmm...... na prawdę za szybko mi poszło,sprawdzę tak na wszelki wypadek czy niczego nie zapomniałam.15 minut później już byłam pewna,że spakowałam wszystko. Miałam jeszcze trochę czasu,więc postanowiłam,że posłucham muzyki ,włożyłam słucham do uszu i włączyłam moją ulubioną piosenkę "Her".15 minut później postanowiłam pożegnać się moim pokojem.Tsa ten pokój jest mój jeszcze przez parę minut,bo później mój pokój zajmie pewnie Lee mój starszy brat chociaż jeszcze mój młodszy brat Jung może go zająć.Hmmm.....znając życie to pokój weźmie Lee,ponieważ jest dalej od pokoju rodziców i wreszcie będzie mógł słuchać muzyki w spokoju,przynajmniej on będzie się cieszył z mojego wyjazdu.Parę minut później przyszła do mnie ciocia i powiedziała,żebym zabierała się za znoszenie walizek na dół i poszła.Gdy miałam się za to zbierać do mojego pokoju wszedł Lee.
- Cześć siostra-powiedział.
- Hej-odpowiedziałam.
- Pomóc Ci?-spytał.
-Jeśli możesz-odpowiedziałam.
-To ja mam lepszy pomysł ty idź na dół,a ja zniosę twoje walizki-powiedział.
-OK-powiedziałam.
Chwile później byłam już na dole.Pożegnałam się ze wszystkim i wsiadłam razem z ciocią do samochodu.Parę godzin później byłyśmy już w domu cioci.Wyjęłam walizki z samochodu i zaniosłam je do swojego nowego pokoju.Była już strasznie późna godzina,więc poszłam spać
                                                              Następnego dnia
 Gdy się obudziłam była godzina 12.00.Poszłam do łazienki,żeby się ogarnąć.W łazience spięłam swoje długie,brązowe włosy w warkocza,ubrałam się w krótkie,czarne spodenki i białą bluzkę firmy HBA oraz nałożyłam lekki makijaż potem poszłam do pokoju.W pokoju nagrałam siebie jak śpiewam i tańczę a póżniej wysłałam nagranie do niektórych wytwórni znajdujących się w Seulu.No dobra no to teraz sobie poczekam na odpowiedz.Wieczorem byłam bardzo zaskoczona gdyż dostałam wiadomość o tym,że idę na treinee do wytwórni Seven Seasons i mam się jutro zgłosić o godzinie 8.00 do wytwórni. O Boże są wakacje,a ja muszę tak wcześnie wstać.Trudno skoro trzeba to trzeba tak,więc idę już spać skoro mam tak wcześnie wstać.
                                                            Następnego dnia  
Obudził mnie dźwięk budzika.Ludzie nie jestem dostatecznie wyspana!.No dobra przestań już dzwonić głupi budziku już wstaję.Podniosłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek.Była godzina 6.30.Poszłam do łazienki,wzięłam szybki prysznic,zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w czarne spodnie i w białą bluzę zakładaną przez głowę z napisem ''Heart''. Przeczesałam włosy,zabrałam torbę i wyszłam.O godzinie 7.40 byłam już w pokoju producenta wytwórni.W pokoju oprócz CEO był jeszcze Zico. CEO powiedział,że to właśnie Zico oprowadzi mnie po wytwórni i poszedł.
- Cześć-powiedział Zico
- Cześć-odpowiedziałam.
-Chodź ze mną to Cię oprowadzę po wytwórni-powiedział.
-Ok-powiedziała.Ej ludzie teraz do mnie dotarło,że rozmawiam z moim biasem.Dobra kobieto uspokój się,bo uzna Cię za wariatkę.
- No idziesz?-spytał.
-Tak-odpowiedziała i poszłam za Zico
Godzinę później byłam już po zwiedzaniu wytwórni.
-Tak,więc ja Cię zostawiam,bo teraz będziesz miała lekcję śpiewu.Odwiedzę Cię później.Pa-powiedział i poszedł.O godzinie 20.00 mogłam już iść do domu.Zabrałam torbę i już chciałam wyjść,gdy nagle pojawił się Zico.
-Cześć.Jak Ci minął dzień?-spytał Zico
-Hej.Dobrze-odpowiedziała
-Coś się stało?-spytał
-Nie jestem tylko troszkę zmęczona-odpowiedziałam.
-Ok.Idziesz już do domu?-zapytał.
-Tak-odpowiedziałam.
-Czy mógłbym odprowadzić Cię do domu?-spytał.
-No jasne-odpowiedziałam.
-Ok.To chodźmy-powiedział.
Droga z Seven Seasons do domu mojej cioci wiedzie przez park.Gdy do niego doszliśmy Zico postanowił,że przysiądziemy na murku od fontanny.Gdy usiedliśmy Zico spytał
-Mogłabyś mi opowiedzieć coś o sobie?
-Hmm..Powiem Ci tylko,że mam na imię Yoko-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Słodka jesteś-powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję-powiedziałam i lekko się zarumieniłam
-Przypomniało mi się.Spotkałabyś się ze mną jutro?-zapytał
-Przepraszam Cię,ale jutro nie mogę.Jutro od razu po pracy w wytwórni idę zrobić niespodziankę koledze,którego dawno nie widziałam-odpowiedziałam.
-Jakiemu koledze?-spytał
-Przyjacielowi z dzieciństwa.Nie wiem czy go znasz,ale ma na imię Hanbin -powiedziałam.
Porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę a potem poszliśmy w stronę domu mojej cioci.20 minut później byliśmy już pod domem.
-Dziękuje Ci,że mnie odprowadziłeś-powiedziałam.
-Nie ma za co-mówiąc to złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.Parę sekund później ogarnęłam,że Zico mnie przytula.Momentalnie się od niego odsunęłam i bez słowa weszłam do domu.
                                                    W tym samym czasie  
Zico wracając do dormu zadzwonił do jednego ze swoich przyjaciół.
-Siema stary tu Zico.Mam do Ciebie sprawę-powiedział
-Jaką?-spytał Mino
-Bo ty się kumplujesz z tym B.I'em prawda?-zapytał Zico
-No tak-odpowiedział Mino
-Mam do Ciebie wielką prośbę-powiedział Zico.
Podczas gdy Zico rozmawia przez telefon z Mino.To my na kilka minut przeniesiemy się do Yoko.
Jejku! Zico mnie przytulił.Co ja mam o tym myśleć?. Czy on mnie lubi tak bardzo bardzo?. Hmmm......jestem zbyt zmęczona by rozmyślać nad tym teraz.Pójdę pod prysznic a potem położę się spać.
                                                             Następnego dnia
Dziś jak zwykle obudził mnie dźwięk budzika.Wstałam i poszłam do łazienki żeby się ogarnąć.Ubrałam się w krótkie.dżinsowe spodenki i szarą bluzkę z Pikachu.Zabrałam swoją czarną torbę i wyszłam w stronę wytwórni.O godzinie 20.00 mogłam już iść do domu.Gdy miałam wychodzić w drzwiach od sali w której miałam lekcję tańca stanął Zico.
-Mam dla Ciebie niespodziankę-powiedział.
-Jaką?-spytałam.
-Dowiesz się za chwilę-odpowiedział.
Wziął moją torbę,przewiązał mi oczy chustą i gdzieś prowadził.Gdy byliśmy już na miejscu Zico rozwiązał mi oczy i ujrzałam B.I
-Hej-powiedziałam i rzuciłam się mu w ramiona.
-Hej-odpowiedział.
Gdy odkleiłam się o B.I.Odkręciłam się w stronę Zico.
-Dziękuję-powiedziałam i poszłam przytulić Zico.On nic nie powiedział tylko odwzajemnił uścisk.
                                                               Godzinę później 
Podczas gdy Yoko była w toalecie. Zico próbował wyciągnąć informację od B.I na jej temat.Zico tak męczył B.I,że ten mu w końcu wszystko powiedział.Gdy Yoko podchodziła do stolika rozmowy chłopaków ucichły.Parę sekund później siedziała już przy stoliku.
-No tak,więc dlaczego nie próbowałaś się dostać do YG- spytał B.I
-A skąd to wiesz?-zapytałam
-Zico mi powiedział-odpowiedział.
 -OK.Tak,więc nie zgłosiłam się do YG,ponieważ no jak by to ująć nie chciałam-powiedziałam.
-Przecież to dobra wytwórnia-powiedział B.I.
-No tak ale-nie zdążyłam dokończyć,ponieważ przerwał mi B.I.
-Jesteś głupia!. Jak mogłaś nie chcieć dostać się do YG- wrzasnął
-Przestań na mnie wrzeszczeć.To moje życie i to moja sprawa co z nim robię-krzyknęłam,zabrałam torbę i wyszłam.
-Nie powinieneś tak na nią krzyczeć-powiedział Zico i wybiegł za mną.
Zico dogonił mnie dopiero w parku.
-Ej ej czekaj.Nie powinnaś płakać przez tego idiotę-powiedział.
-Ja nie wiem co mu się stało nigdy taki nie był-powiedziałam.
Naglę zaczął dzwonić mój telefon.Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na ekran.Okazało się,że dzwoni B.I.Chciałam odebrać gdy nagle Zico przytrzymał mój telefon i powiedział.
-Nie odbieraj bo znowu Cię zrani
-Może ma mi coś ważnego do powiedzenia-gdy chciałam odebrać Zico złapał mnie za nadgarstek w którym miałam telefon.Gdy odsunął mi rękę to przybliżył się do mnie i zaczął całować.Parę sekund później z ręki na trawę upadł mi telefon.
                                                    W tym samym czasie 
-Kurde nie odbiera.Na pewno się obraziła-powiedział B.I
-Ty się teraz powinieneś cieszyć,że ja tak szybko tu dotarłem.A tak w ogóle to czemu na nią krzyczałeś-spytał Bobby.
-Krzyczałem,ponieważ mi się podoba i nie chcę żeby jakiś inny koleś był blisko niej-odpowiedział
-To czemu  jej nie powiedziałeś,że ją kochasz zanim wyjechałeś?-spytał Bobby.
-No pomyśl powiedział bym jej to a potem wyjechał bez sensu-odpowiedział B.I.
-Nie jestem pewny czy masz rację-powiedział Bobby.
Gdy Bobby i B.I'em rozmawiają my wróćmy do Zico i Yoko.Gdy przestaliśmy się całować byłam tak zdezorientowana,że chciałam jak najszybciej iść do domu.Więc zabrałam telefon z trawy i chciałam już iść gdy za rękę złapał mnie Zico.
-Nie idź.Proszę-powiedział
-Przepraszam-powiedziałam i poszłam w stronę domu.10 minut później byłam już w domciu.Gdy doczłapałam się do mojego pokoju od razu poszłam spać.
                                                        W tym samym czasie
-Zico!!!!!!!!!!!!-krzyknęli chłopcy z Block'u B
-Co?-spytał Zico.
-Skup się-odpowiedział Jaehyo
-Przepraszam zamyśliłem się-powiedział Zico
-My już nawet wiemy o kim myślałeś-powiedział Taeil.
-No o kim myślałem?-zapytał.
-O Yoko- krzyknęli
-No dobra macie rację-powiedział Zico.
-Hmmm........Zakochany Zico to takie dziwne-powiedział U-Kwon.
-Hahaha masz racje-zaśmiał się Park Kyung
-Dobra to co tym razem zrobiłeś,że uciekła?-zapytał B-Bomb.
-A skąd taki pomysł,że uciekła?-spytał Zico
-Hmmm......Z tego co wiem to ostatnim razem też uciekła-powiedział P.O.
                                                     Następnego dnia 
-Yoko wstawaj bo spóźnisz się się do wytwórni!!!!- krzyknęła ciocia.
O Boże zapomniałam!. Wczoraj z tego wszystkiego nie nastawiłam budzika.
-Dziękuję-krzyknęłam.
Wstałam z łóżka i pobiegłam z ciuchami w ręku do łazienki.Parę minut później wyszłam z łazienki ubrana w białe rurki i w białą bluzkę firmy Givenchy.Jak zwykle zabrałam torbę z pokoju i wyszłam.
                                                    Kilka godzin później
5 minut przed godziną 20.00 przyszedł CEO i kazał Yoko wymienić żarówkę w lampie,a potem sobie poszedł.Gdy Yoko wchodziła na drabinę w drzwiach stanął Zico.Gdy miała już zmieniać żarówkę drabina zaczęła się bujać w efekcie tego ześlizgnęła się z drabiny.Na szczęście w ostatniej chwili złapał ją Zico.
-Dziękuję- powiedziałam.
-Nie ma za co-powiedział.
-Mógłbyś mnie już puścić?-spytałam.
-A no tak już Cie puszczam-odpowiedział i postawił mnie na ziemie.
-Jeszcze raz Ci dziękuję-powiedziałam
-Zamiast mi tak dziękować może poszłabyś ze mną na spacer po parku?-zapytał.
-No jasne-odpowiedziałam.
                                                   Kilka minut później
Chodziliśmy tak sobie po parku.
-Zimno Ci?. Masz moją kurtkę-powiedział.
Nic nie powiedziałam tylko się do niego uśmiechnęłam.Parę minut później byliśmy koło fontanny.
-Czekaj skoro tu jesteśmy mam do Ciebie pytanie.Czy zostałabyś moją dziewczyną?-zapytał.
-Yyyy....ja nie wiem co powiedzieć-odpowiedziałam.
-Nic nie musisz mówić tylko kiwnij głową-powiedział.
Gdy kiwnęłam głową od razu zostałam pocałowana przez Zico.Gdy się całowaliśmy nagle zaczął padać deszcz.Momentalnie odkleiliśmy się od siebie.
-Wow pada-powiedziałam i spojrzałam w niebo.
-Daj spokój tu się koncentruj-powiedział.
Gdy przestałam się koncentrować na padającym deszczu.Od razu spojrzałam na Zico a on znowu mnie pocałował.

Hejka :). Z tej strony Adminka Neko .Mam wielką nadziej,że drugie opowiadanie się wam spodoba.W komentarzach możecie pisać czy opowiadanie się wam podoba oraz możecie pisać z kim mam napisać kolejna fanfiction.A teraz mały spam zdjęciami bohaterów występujących w opowiadaniu.
      Główny bohater:




Zico






Inni bohaterowie:




P.O


U-Kwon


Taeil



Park Kyung




B-Bomb


Jaehyo










Bobby



Mino



B.I

sobota, 15 listopada 2014

Nie wiem czy wiesz, ale.. KOCHAM CIĘ!

                           
- Jesteś kompletnym idiotą jak możesz?!
- To nie moja wina ,że jesteś taka głupia ,że zapomniałaś ,że to ty mi kazałaś!
- Jak możesz mnie o to oskarżać?!
- Bo taka jest prawda!
Tak więc witajcie w moim świecie.Mam na imię Jihon a tak właśnie wygląda zwykły dzień u mnie w domu.Zaczynam mieć już tego dość!. Niedość,że jestem niska i mam niezbyt długie czarne włosy to na dodatek tego wszystkiego moi rodzice ciągle się kłócą o jakąś pierdołę.Hymm............skoro są zajęci sobą na pewno nie zauważą jak wyjdę się przejść.W pośpiechu założyłam trampki i kaptur od bluzy na głowę oraz zabrałam telefon ze słuchawkami z biurka i wyszłam.Przed blokiem zauważyłam firmę przeprowadzkową.A no tak zapomniałam,że mama w tamtym tygodniu mówiła,że obok nas jest wolne mieszkanie do wynajęcia bo wcześniejsi lokatorzy wyprowadzili się.Oby tylko nie było z nimi takich samych problemów jak ze starymi sąsiadami.Czemu ja się tak tym przejmuje?!. Przynajmniej będzie z tego jakiś plus bo rodzice nie będą się kłócić ze sobą tylko z sąsiadami.Kurde przecież miałam iść się przejść a cały czas stoję przed moim blokiem.Dobra koniec gadania do siebie trzeba ruszyć dupę bo w końcu rodzice się skapną,że mnie nie ma.Włożyłam słuchawki  do uszu,włączyłam muzykę i chciałam już iść gdy nagle wpadł na mnie jakiś koleś.Był wysokim,przystojnym,czarnowłosym chłopakiem.Rozmarzyłam się o tym chłopaku.Boże kobieto co ty robisz?!. Ogarnij się.
- Przepraszam nie zauważyłem Cie - powiedział
Koleś jak mogłeś mnie nie zauważyć stałam tu przez jakieś 10 minut.A no tak jestem niska to wszystko wyjaśnia.
- Nic się nie stało - powiedziałam
- Jak masz na imię? - spytał
- Jihon a ty? - spytałam
- Sungjae - odpowiedział i uśmiechną się do mnie
- Nigdy Cie tu nie widziałam.Co ty tu robisz? - spytałam
- Właśnie się przeprowadziłem - odpowiedział
- Aaaaa.........to ty będziesz moim nowym sąsiadem - powiedziałam
- No tak.Nie ma to jak poznać nowego sąsiada w świetnych okolicznościach - powiedział uśmiechając się.
- Taak - nie mam pojęcia o co mu chodzi
- Tak więc witaj sąsiadko - powiedział
-Witaj.Wiesz co świetnie mi się z tobą gada,ale muszę już iść - starałam się go lekko spławić
- A gdzie idziesz? - spytał
- Przejść się - odpowiedziałam
- A mógłbym iść z tobą?. Wiesz jestem nowy i nikogo tu nie znam,a chciałbym zobaczyć okolice - spytał
- Tak - kurde nie udało się.
Przez kilka godzin chodziłam po okolicy z Sungjae i okazało się,że mamy ze sobą dużo wspólnego.Połaziliśmy jeszcze przez godzinę i wróciliśmy do naszego szarego i starego bloku.Pod moim mieszkaniem pożegnałam się z Sungjae i weszłam do domu.
                                                        Następnego dnia
Obudził mnie dźwięk wkurwiającego budzika.Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek była godzina 7.30
- Kurwa spóźnię się do szkoły - krzyknęłam i wzięłam jakieś ciuchy z półki zabrałam z biurka telefon ze słuchawkami i wybiegłam do szkoły.Na schodach wpadłam na pana idealnego .Ma takie śliczne włosy i uśmiech oraz jest taki słodki.Boże co ja gadam?!. Żeby przestać myśleć o Sungjae walnęłam się lekko w twarz.Po chwili wróciłam do świata żywych a on nadal się do mnie uśmiechał.
- Czego się tak uśmiechasz?. Nie powinieneś się śpieszyć do szkoły?! - spytałam
- A ty to co? - spytał nadal się uśmiechając
- No właśnie chciałam niestety ktoś staną mi na drodze! - wrzasnęłam
- Spokojnie nie denerwuj się ja tylko się z tobą droczę - mówiąc to złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie.Po chwili zorientowałam się,że wylądowałam w objęciach Sungjae.Kilka minut później uwolniłam się z uścisków Sungjae i nic nie mówiąc pobiegłam w stronę szkoły.Zanim dobiegłam do szkoły była już godzina 8.15.
- Kurde spóźniłam się a jeszcze do tego pierwszą lekcje mam z wychowawcą - powiedziałam.
Po chwili byłam już pod klasą w której mam teraz lekcje.Gdy weszłam do klasy od razu przeszył mnie wzrok nauczyciela który był wściekły z powodu mojego spóźnienia.
- Przepraszam za spóźnienie - powiedziałam robiąc przy tym nieudolnie aegyo
- Siadaj o twoim spóźnieniu porozmawiamy później - powiedział nauczyciel już mniej wściekły.
Szczęśliwa usiadłam na miejsce obok mojego najlepszego przyjaciela Jacksona.Jest!. Chyba udało się moim nieudolnym aegyo udobruchać nauczyciela.Albo i nie....W sumie tak teraz myśląc to ciężko wyczuć jak on ma cały czas taką samą minę.W szkole mój wychowawca nazywany jest Panem Poker Face.Trudno o moim dalszym losie dowiem się po lekcji.Z zamyślenia wyrwał mnie głos Jacksona.
- Cześć - powiedział
- Hej - odpowiedziałam
- Czemu się spóźniłaś? - spytał
- Bo mój wkurwiający budzik nie raczył wcześniej zadzwonić - odpowiedziałam
- Hahahahaahahaahah
- Hahaha.Bardzo śmieszne uśmiałam się .Hahaha.A tak na serio to nie śmiej się nie masz pojęcia  przez co ja ostatnio przeszłam - powiedziałam
- Ale to śmieszne.No dobra już się ogarniam przez co ostatnio przeszłaś? - spytał.
Opowiedziałam mu o tym co się ostatnio wydarzyło a ten tylko się uśmiechnął.Parę minut później zadzwonił dzwonek.W pośpiechu się spakowałam i chciałam wyjść z klasy gdy nagle zatrzymał mnie głos nauczyciela.
- Młoda panno gdzie się wybierasz?. Musimy porozmawiać o twoim kolejnym spóźnieniu - mówiąc do nałożył nacisk na ostatnie słowa.
- Przepraszam tym razem to nie była moja winna tylko budzika - powiedziałam
- Dobrze tym razem nie zastosuje kary - powiedział
- Dziękuje - odpowiedziałam i wyszłam z sali.Na korytarzu zobaczyłam Jacksona z kumplem z przeciwnej klasy N'em.Podeszłam do nich i się przywitałam.
- Siema mała widziałaś tego nowego kolesia wszystkie laski na niego lecą - powiedział N
- Po pierwsze primo to nie mów do mnie mała bo Ci tak wyjebie,że się nie pozbierasz.A po drugie jakiego kolesia? - zapytałam
- Dobra wiem,że lubisz ją wkurzać ale już się ogarnij - powiedział Jackson
- Okej.Naprawdę nie wiesz o kogo mi chodzi?. On miał na imię czekaj.......a już wiem Sungjae - powiedział N
- WOW.Coś długo nad tym myślałeś.Czekaj czekaj wróć czy ty powiedziałeś Sungjae? - spytałam
- Tak - odpowiedział N
No nie no kurwa mać!. Tyle szkół jest w tej okolicy a ten akurat musiał trafić do mojej.Ja pierdole jestem taka wściekłam,że chyba pójdę i jebnę kilka razy głową o szafkę.
- Chłopaki ja pójdę po książki do szafki - powiedziałam
Idąc w stronę szafki wpadłam Hyuka. Kuzyny Jacksona Hyuk był naprawdę fajny.miły i  o rok od nas młodszy.
- Hej Jihon - powiedział Hyuk
- Hej.Coś się stało? - zapytałam
- A czy coś się musiało stać?. Czy nie można normalnie ze swoją przyjaciółką pogadać?
- Dobra teraz już wiem,że coś się stało.No a więc gadaj!-powiedziałam
- No dobra.Pomogłabyś mi poderwać taką jedną dziewczynę? - zapytał
- Jak?- spytałam lekko zdziwiona
- No wiesz jakiś pomysł jak mogę ją poderwać lub coś innego - odpowiedział
- Omg. Wiesz co ja mam świetny pomysł weź do niej zagadaj jak normalny człowiek i zapytaj czy nie pójdzie z tobą gdzieś tam - powiedziałam
- Dzięki jesteś wielka - mówiąc to przytulił mnie a po chwili w euforii radości pobiegł.Nagle nie wiadomo skąd jak duch przed moimi oczami pojawił się Sungjae
- Mam do Ciebie pytanie. Poszłabyś ze mną do kina
- Yyyyy no ten tego yyyy - zakłopotana
- No więc?
- Dasz mi chwilkę do zastanowienia? - spytałam
- No jasne - odpowiedział.
Pobiegłam szukać Jacksona.Gdy znalazłam to opowiedziałam mu to co się przed chwilką stało a on na to:
- Na co ty czekasz dziewczyno?. Przecież widać,że on Ci się podoba.Skoro on ci się podoba to zamiast stać tu i patrzeć na mnie jak na jakiegoś głupka to pobiegnij do niego i powiedz mu tak
- Ale
- Żadne ale.Już bo jak nie to zachęcę Cię kopem w dupę - powiedział
- Okiej - powiedziałam i pobiegłam.Po chwili byłam już obok Sungjae
- Zgadzam się pójść z tobą do kina - oznajmiłam
- To  pasowało by Ci gdybym przyszedł  po Ciebie o 18? - spytał
- No jasne - odpowiedziałam
-  To do zobaczenia o 18 - powiedział i poszedł
Podeszli do mnie Jackson z N'em.
- I co ? - zapytali
- Widzimy się dziś o 18 - odpowiedziałam
- Jej to dobrze - powiedzieli
- No właśnie nie - oznajmiłam
- Jak to? - spytali
- No bo nie mam się w co ubrać - odpowiedział
- Jak zwykle odwieczne problemy dziewczyn - zaśmiali się
- No co ? - spytalam
- Nic nic spokojnie na pewno coś znajdziesz - powiedział Jackson
- Pewnie masz racje
                                                Kilka godzin później
O godzinie 15 byłam już w domu postanowiłam,że poszukam jakiś ciuchów na randkę.Godzinę później miałam już wybrane ciuchy była jeszcze wczesna godzina więc postanowiłam,że posłucham sobie muzyki.Dobra jest godzina 17 czas spiąć dupę i zacząć się szykować. O godzinie 18 przyszedł po mnie Sungjae i poszliśmy do kina. Po filmie który oglądaliśmy pan idealny zaproponował,że odprowadzi mnie do domu.Bardzo romantycznie kuźwa szczególnie jak mieszka w tym samym bloku co ja.Co tam towarzystwem nie pogardzę.15 minut później byliśmy już pod naszym blokiem.Chwilę później już przed moim mieszkaniem.
- To cześć - powiedziałam
- Czekaj to jest twoje pożegnanie?. Zwykłe część - spytał
- No tak a czego więcej oczkujesz? - zapytałam
- Zaraz Ci pokaże - odpowiedział i w tej samej chwili złapał mnie za rękę,przyciągnął do siebie i pocałował.Po kilku minutach  odsunęłam się od Sungjae i powiedziałam,że widzimy się jutro w szkole.Po tym od razu weszłam do mieszkania.
                                                       Następnego dnia 
 Obudził mnie dźwięk budzika.Podniosłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek była godzina 6.30.No tak dziś raczył zadzwonić wcześniej.Trudno mam go gdzieś.Udałam się w stronę kuchni i od razu stwierdziłam,że pomysł mamy na to żeby pomalować kuchnie na oczojebny żółty kolor był beznadziejnym pomysłem z jej strony .Jeśli chcecie wiedzieć skąd przyszedł jej do głowy  taki pomysł to zaraz wam powiem.Na ten o to świetny i genialny pomysł wpadła kiedy oglądała gazety o urządzaniu domu.Następnym razem jak kupi taką gazetę to ją spale.Nie no nie mogę patrzeć na te ścianę wezmę tylko jabłko i wracam do siebie do pokoju.O godzinie 7.20 wyszłam do szkoły a kilka minut później już w niej byłam. Poszłam do swojej szafki wyjąć książki które będą mi potrzebne na lekcje.Gdy zamykałam  szafkę ktoś szturchnął  mnie  w ramie gdy się odwróciłam okazała się że był to Sungjae.Ubrany był w biała bluzkę firmy Givenchy,czerwone spodnie i czarne buty
- Coś Ci powiem - powiedział
- Co? - spytałam
- Jesteś strasznie słodka
- Dziękuje - powiedziałam opierając się plecami  o szafkę.Nagle Sungjae przybliżył się do mnie i zaczął mnie całować.Nasze całowanie przerwał dźwięk dzwonka.Poszliśmy razem trzymając się za rękę do sali.Kiedy doszliśmy wszyscy byli już w środku.Gdy weszliśmy do sali poczułam na sobie wzrok wściekły dziewczyn zakochanych w Sungjae.Zignorowała je i poszłam usiąść na miejsce obok Jacksona.
- Cześć - powiedziałam do Jacksona
- Hej.Wiesz co tak patrze na te dziewczyny i z ich oczu da się wyczytać tylko jedno a mianowicie to,że chcą Cie zabić - oznajmił Jackson
- W sumie tak jak teraz na nie patrzę to ich miny są całkiem zabawne - powiedziałam
- Hahahahahahah masz rację - powiedział uśmiechając się.
Ja nie mam pojęcia dlaczego one są takie wściekłe przecież ja nie chodzę z Sungjae  albo i chodzę........Tak szczerze mówiąc to nie mam pojęcia.Rozmyślałam o tym jak to jest w końcu ze mną i panem idealnym ale niestety z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek na przerwę.Gdy wyszłam na korytarz złapał mnie Sungjae.
- Poszłabyś  dziś ze mną na romantyczną kolecie? - spytał
- Oczywiście - odpowiedziałam
- To tak jak ostatnio widzimy się o 18. Pa - pożegnał się i poszedł.
                                                                   Kilka godzin później
O 18 przyszedł po mnie Sungjae i powiedział,że ma dla mnie niespodziankę więc żebym nie podglądała przewiąże mi oczy chustą gdy to zrobił zaczął mnie gdzieś prowadzić.Po chwili rozwiązał mi chustę i zobaczyła stół który był udekorowany świeczkami i płatkami róż oraz stały na nim talerze z przygotowaną kolacją zrobioną przez kogo no kogo no jasne,że mamę Sungjae.Po zjedzonej kolacji poszliśmy na balkon.Gdy byliśmy już na balkonie zobaczyłam bukiet czerwonych róż.Po chwili bukiet róż w ręku trzymał  już Sungjae.Podszedł do mnie i spytał się mnie czy będę z nim chodzić.Z uśmiechem na twarzy powiedziałam,że się zgadzam a on wtedy  dał mi bukiet kwiatów.Kilka sekund później Sungjae mnie przytulił i żyliśmy długo i szczęśliwie.

 WYSTĄPILI:


Jackson


 Hyuk




N



Sungjae






Witajcie!. Z tej strony Adminka Neko :P mam nadzieję,że spodobało się wam  moje pierwsze opowiadanie o zespole Big Byung.Pod postem możecie pisać komentarze czy opowiadanie podobało się wam czy nie oraz również możecie pisać propozycję z kim mam napisać kolejne fanfiction.

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 1: Nigdy więcej nie piję!!!


      Tamtaradam!!! Z tej strony adminka Kaze. Oto moje pierwsze fanfiction dotyczące BtoB. Mam wielką nadzieje, że się wam spodoba. Jego główną bohaterka jest Suzy. Chciałabym od razu was ostrzec, ze nie chodzi tutaj o członkinię żadnego z girlsbandów i to samo dotyczy wszystkich innych bohaterów poza BtoB. Wybrałam wszystkie te imiona przypadkowo i postacie te nie mają żadnego związku z prawdziwymi ludźmi.
     Pod postem możecie dodawać wasze propozycje, z kim mogłabym napisać kolejne opowiadanie. Liczę również, że napiszecie co wam się podobało, bądź nie podobało w opowiadaniu. Miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

      Jeśli choć przez moment pomyślałaś, że twoje życie jest nudne, chętnie się z tobą zamienię. Sama zawsze uważałam, że moje życie jest szaro-bure, ale wydarzyło się coś, co wywróciło mój świat do góry nogami. Zaczynamy opowieść...
   
     Nazywam się Suzy, mam nudne 20 lat, głupi 1,65 wzrostu i uważam, że życie nie ma sensu. Właśnie siedzę na dywaniku u szefa, bo jakiś "uroczy bachor" dostał nieświeżego kotlecika. Czy to moja wina, że każą nam gotować z zepsutego mięsa?! Nie, więc czemu to akurat ja zbieram "laury" za coś takiego.
    Szef (swoja drogą niezły przystojniak) patrzy na mnie, jak na ostatnią idiotkę.
- Daję ci ostatnią szansę. Co masz na swoją obronę?- pyta unosząc nonszalancko brwi do góry.
I jak, kiedy tak na mnie patrzy, mam mu powiedzieć, że ten głupi kotlet to jego wina. Niech będzie.
- To wina dostawcy. On przywiózł zepsute mięso- mówię cicho spuszczając głowę w dół, jak małe dziecko.
   Miejmy nadzieję, że i tym razem ulegnie, bo inaczej mogiła.
 -Mam już dość tych twoich ciągłych pomyłek.Jeśli mięso było zepsute, powinnaś była mnie o tym poinformować, a nie wpychać je klientom.
   No i stało się. Jest wkurwiony. Żegnaj premio.
- Od jutra tu nie pracujesz- mówi z całkowitym spokojem.
-Słucham?!
-Dobrze słyszałaś, zwalniam cię. idź spakuj swoje rzeczy.
-Zajebiście- mówię i wychodzę trzaskając drzwiami.
    Dupek. To już 3 praca, z której mnie wyrzucili w tym miesiącu. Co ja powiem Nanie? Skąd ja wezmę kasę na czynsz?
   Otwieram moją szafeczkę, która jest wyklejona wewnątrz zdjęciami BtoB. Oni to dopiero mają życie. Jeżdżą sobie po świecie, maja rzeszę fanów i nie muszą martwić się o swoje finanse. Zaczynam, pakować wszystkie swoje rzeczy, łącznie ze zdjęciami, do torby. Czuję, jak telefon wibruje mi w kieszeni.
- Kto to znowu się dobija?!
   Ten dzień oficjalnie można uznać, za nieudany. Wyjmuję telefon i patrzę na wyświetlacz. O mój kochany Daehyun. Może przynajmniej on ma dla mnie jakąś dobra wiadomość. Obieram.
-Halo, Suzy?- w słuchawce odzywa się jego cudowny głos.
-Tak, kochanie?- pytam, jednocześnie odklejając ostatnie zdjęcie Ilhoona z szafki.
-Musimy poważnie pogadać. Zakochałem się...- urywa nagle.
-Wiem, we mnie- mówiąc to uśmiecham się, jak szczerbaty do suchara i trzaskam drzwiczkami od szafki.
-Właśnie o to chodzi, że jest inna. nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale z nami koniec. Pa- rozłącza się.
         Czuję się, jakby mój świat właśnie legł w gruzach. Każda normalna laska zaczęłaby teraz wyklinać dupka, albo ryczeć, a ja idiotka wkładam słuchawki w uszy, odpalam playlistę BtoB i przy dźwiękach "WOW" wędruję do monopolowego. Nie myślę już o niczym, poza tym, aby wrócić do domu, napić się porządnego drinka i pójść spać. Jutro trzeba będzie poszukać nowej pracy. Wzdycham. Może być ciężko.
          Po 10 minutach wędrówki znalazłam się pod monopolowym. Wchodzę, chwytam koszyk i idę w kierunku win. Wrzucam dwie butelki do koszyka i zmieniam kierunek. Jeszcze tylko butelka wódki, 6 piw i 3 butelki Coli. Zaglądam do koszyka. Wszystko jest. Jak tak dalej pójdzie to wpędzę się w alkoholizm. Idę do kasy.Przede mną w kolejce są aż 3 osoby. Czyli nie tylko ja mam zły dzień. W słuchawka słyszę "Melody" i z trudem powstrzymuję łzy. Jeszcze nie teraz. Jak będę w domu to sobie poryczę. Kolejka stopniowo się zmniejsza. Patrzę na zegarek jest ok. 18, a dokładnie 17:50. Wylali mnie zaledwie 25 minut temu, jeśli by tego nie zrobili to teraz pewnie kończyłabym dniówkę. No nic takie życie. Stoję przed kasą, a a kasjerka z naburmuszonym wyrazem twarzy nabija kolejne butelki. Ja rzecz jasna pakuję wszystko do torby, ale zauważam, że patrzy na mnie, jak na jakąś pijaczkę. Uśmiecham się do niej przychylnie.
-To na imprezę- wyjaśniam.- Moja przyjaciółka ma dzisiaj urodziny.
-No tak w końcu każdy baluje we wtorki- mówiąc to uśmiecha się sarkastycznie i uderza lekko otwartą dłonią w czoło.
       Wzdycham i spuszczam głowę w dół. Dalsza dyskusja nie jest wskazana. Jakby na to nie spojrzeć, jestem na przegranej pozycji. Płacę i wychodzę ze sklepu, jak jakiś zbrukany szczeniak. Ruszam w kierunku bloku, w którym razem z Naną wynajmuję mieszkanie. Ona to ma dopiero dobrze. Rodzice fundują jej studia prawnicze i mieszkanie, a ta jeszcze dorabia w wydawnictwie, tłumacząc dla nich jakieś tam teksty. Aja? Starzy wywalili mnie z domu. Ciągle jestem spłukana i wiecznie mnie skądś wywalają. Jestem życiową porażka.
       Stojąc już przed blokiem, zauważam spadającą gwiazdę. Szybko! Pomyśl życzenie. Chcę... aby w moim życiu zaczęło się coś dziać. Może i nie wierzę w to, że życzenia się spełniają, ale byłoby miło.
       Wchodzę do bloku i pierwsze co widzę to kartka przypięta do drzwi windy "Winda nie czynna do odwołania". No i super teraz będę szła na 10 piętro na piechotę. Trudno się mówi. Sama wybrałam tamto mieszkanie, więc nie mam co narzekać. Mijam 1...3....6...9 piętro i nareszcie stoję przed drzwiami do mojego własnego raju. Naciskam klamkę i wchodzę. Na wejściu słyszę głos Nany.
-Jak ci minął dzień?
-Zajebiście- odpowiadam i czuje jak łzy same leją się strumieniami z moich oczu.
-Co się stało?- pyta zdziwiona i rusza w moim kierunku, żeby mnie przytulić.
-Nie martw się, jeśli to znowu twój szef, to nie ma się czym przejmować, każdy ma czasem zły dzień.
-Wylał mnie.....chlip .... a 5 minut później.... chlip ,..... zadzwonił Daehyun..... chlip.... i ze mną.... chlip..... zerwał.
-Mówiłam ci że to dupek, a prze dupków nie warto płakać- mówiąc to podaje mi chusteczkę i patrzy intuicyjnie w stronę torby z monopolowego, którą trzymam w reku.
          Zabiera mi torbę i rusza w kierunku kuchni, a ja za nią.
-Co powiesz na babski wieczór, na pocieszenie?- pyta, a ja w odpowiedzi uśmiecham się.    

                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 -Ała. Moja głowa. Ten babski wieczór to nie był dobry pomysł- łapię się za obolałą głowę.
     Mam dziwne wrażenie, że ktoś mi się przygląda. Patrzę na drugą połowę łóżka, a tam jak gdyby nigdy nic leży sobie Changseob z BtoB. marszczę brwi, a on uśmiecha się w moja stronę. Zgaduję, ze to tylko ból głowy, płata mi figle. Narzucam na siebie szlafrok i idę do kuchni. Wyjmuję z szafki kubek i łapię w rękę Colę.
-Dzięń dobry. Jak ci się spało?- słyszę za swoimi plecami.
-Dobrze- odpowiadam.
     Odwracam się przodem do Nany, pijąc Colę. W ruch idzie klasyczna wypluwka, bo zamiast Nany naprzeciwko mnie stoi Eunkwang. Otwierają się drzwi od łazienki i wychodzi z nich Ilhoon, z mokrą głową i jedynie ręcznikiem na biodrach. Uśmiecha się w moja stronę. Co jak co, ale wczoraj to nieźle zabalowałam.
    Dryń... Dryń... Dryń...- rozlega się dzwonek do drzwi.
Kiedy mam już zamiar iść i je otworzyć, ze swojego pokoju wychodzi Nana. Jest ubrana jedynie w białą koszulę, źle zapiętą na dwa guziki, dodatkowo jestem pewna, że to nie jej koszula.
-Ja otworzę- oznajmia Nana.
    Kiedy otworzyła drzwi do mieszkania weszli: Minhyuk, Peniel i Sungjae obładowani torbami ze spożywczego. Sungjae podchodzi do mnie, a reszta mijając mnie wchodzi do kuchni.
-Pomyśleliśmy, że zrobimy ci śniadanie do łóżka, ale wcześnie wstałaś- oznajmia maknae.
Bum...- trzaskają drzwi od pokoju Nany i do salonu wchodzi w samych bokserkach, drapiący się po głowie Hyunsik.
-Jak ci się spało?- pyta, uśmiechając się do mnie.
    To jest właśnie jeden z tych momentów w życiu, kiedy nie wiesz, co powiedzieć, żeby nie wysłali cię do psychiatryka. Przysięgam, więcej nie piję.
   Nie mówiąc nic, idę do swojego pokoju i kładę się do łóżka, w którym nadal leży Changseob. Przykrywam się po szyje kołdrą i zamykam oczy. Jak się obudzę, to wszystko wróci do normy, to tylko jakiś głupi sen.

  2 godziny później...

    Możesz mi wierzyć, ze wcale nie tak łatwo jest usnąć, kiedy nad twoim łóżkiem stoi 7 facetów (z czego trzech jest półnagich, a czwarty- lider pożal się Boże- trzyma dla ciebie tacę z śniadaniem do łóżka), a na twoim łóżku siedzi twoja przyjaciółka i patrzy na ciebie, jak na psychopatkę. Wariatkowo przybywam!!! Patrzę w sufit słuchając, co Nana do mnie mówi.
-Zgaduje, ze nic z wczoraj nie pamiętasz. Ja w sumie tez...- urywa, a ja w sekundę podnoszę się i siadam na łóżku.
-No po prostu świetnie- mówię głosem przesączonym ironią.- Więc podsumowując żadna z nas nie wie, skąd mój ulubiony kpopowy zespół wziął się w naszym mieszkaniu.
-No mniej więcej, ale skoro tak to widzisz to trudno- wzdycha.
-Słuchaj Nana, więcej nie pijemy, bo to się źle kończy- mówię poważnym głosem.
-Sama w to nie wierzysz- mówiąc to, sarkastycznie uśmiecha się w moja stronę.
      Jak ja kocham tę jej sarkastyczna stronę. Ona ma chyba jakieś rozdwojenie jaźni. Raz jest jak aniołek, a potem mówi coś, czego nikt by się po niej nie spodziewał. No nic dość rozczulania się nad chorobą psychiczną Nany. Czas działać. Potrząsam głową i patrzę na zegarek- 10:30. Idealna godzina, aby zacząć szukać pracy.  Wstaje z łóżka, jak gdyby nigdy nic. Ruszam w kierunku szafy i wyjmuję z niej czarne rurki i biały t-shirt z napisem "I love BtoB". Nie czekaj! Wróć! Nie mogę założyć takiego t-shirt'u, kiedy oni są w moim mieszkaniu. Ukrywam t-shirt pod stertą jeans'ów i chwytam biały sweterek. Wszyscy łącznie z Naną przyglądają mi się, a ja bez słowa wychodzę z sypialni i ruszam do łazienki. W łazience przebieram się, wiążę włosy w niesfornego koka i patrzę w lustro. Wyglądam jak śmierć- dosłownie. Podkrążone oczy. Rozmazany wczorajszy makijaż. Gorzej być nie mogło. Sięgam po mleczko do demakijażu i waciki.
-To zaczynamy operację ratowania Suzy- mówię sama do siebie.
-Nie przesadzaj. nie wyglądasz, aż tak tragicznie- za drzwiami odzywa się głos Peniela.
Czuję, ze cała się rumienię, ale postanawiam zaryzykować i spytać.
-A co twoim zdaniem wygląda "aż tak tragicznie"?
-Charyzmatyczny uśmiech Eunkwanga w nocy- odpowiada.
Sama nie wiem czemu, ale zaczynam się śmiać.
-Fakt uśmiech Eunkwanga to nie jest coś, co miło jest zobaczyć w nocy.
Dryń... Dryń... Dryń...- znowu ten przeklęty dzwonek. Chyba go rozmontuje.
Bum...
Słysze głośnie trzaśniecie drzwiami.
-Ciekawe kto tym razem. Może G-Dragon do nas wpadł?!
-G-Dragonem nie jestem, ale mam nadzieję, że cieszysz się, że przyleciałem z USA, specjalnie na twoje urodziny- za drzwiami słychać głos Joty (mojego najlepszego przyjaciela)
   No tak, przez to wszystko na śmierć zapomniałam o własnych urodzinach. Przecież dzisiaj jest 5 września. Uśmiecham się do swojego odbicia w lustrze i i wychodzę z łazienki. Pierwsze co widzę to tort urodzinowy lecący w moja stronę.

                                                               C.D.N


                                                                                                             Adminka Kaze


Opowiadania.


Adminka Kaze:

Serie:
Uważaj czego sobie życzysz!- BtoB
Ja + Big Bang = Wielka przygoda - Big Bang

Jednopartówki:


Adminka Neko:


                                                                   Jednopartówki:

                                                                        Serie:
                                                 Nu'est:Rozdział1.Nienawidze ludzi
                                         

poniedziałek, 10 listopada 2014

Post z serii:Blądzenie w internetach

Witajcie :P mam dla was kilka filmików które znalazłam podczas błądzenia w internetach . Filmy te są stworze na podstawie różnych śmiesznych scenek itp danych zespołów + podstawiona jest do tego jakaś piosenka . Mam nadzieje że filmiki się wam spodobają .


1 Shinee https://www.youtube.com/watch?v=H4sVDVImFmU
2 Big Bang https://www.youtube.com/watch?v=63CO0_eSw_M
3 Block B https://www.youtube.com/watch?v=8RI0EHMfQOI
4 BTOB https://www.youtube.com/watch?v=_lQbIbGmxfk
5 Exo https://www.youtube.com/watch?v=LwyY-PwNzCs
6 U-kiss https://www.youtube.com/watch?v=4LMbfT7LhVo
7 2ne1 https://www.youtube.com/watch?v=Xnfrwa67k8E
8 Super Junior https://www.youtube.com/watch?v=GZTrJ1m7zbI
9 Vixx https://www.youtube.com/watch?v=k_6tNgCck5I
10 Nu'est https://www.youtube.com/watch?v=cLqxnxDFdp0

A teraz kilka śmiesznych śmiesznych scenek  różnych  zespołów z polskimi piosenkiami:

https://www.youtube.com/watch?v=oOcJc_uqi8k
https://www.youtube.com/watch?v=FstFCG6c4Z0
https://www.youtube.com/watch?v=cS7UHknEjjg

UWAGA: Osoby bez poczucia dystansu do żartów skierowanych w stronę ich idoli proszone są o natychmiastowe wyłączenie powyższych  filmów . A i chciałam również was przeprosić za to że tak długo czekacie na moje opowiadanie ale nie mam weny żeby je skończyć.Postaram się jak najszybciej dokończyć opowiadanie .Dziękuje za uwagę i pozdrawiam.

                                                                                     Adminka  Neko  :P